sobota, 14 czerwca 2014

Hej jestem manuela i postanowiłam dodawac tu moje opowiadania. Liczę na to, iż będziecie je komentowac. Poniżej macie pierwszą częśc. Życze wam miłego czytania.

Pozdrawiam Manuela



Historia inna niż zwykle cz.1”



Następnego ranka Wiki wyszła o 8:17 od 5min.
powinna być na dyżurze, gdy była przed szpitalem
zwolniła by złapać powietrze. Na nieszczęście
na parking podjechało białe BMW, a z niego
wyszedł nienagannie ubrany profesor.
- dzień dobry profesorze-zagaiła rozmowę Wiki
-dzień dobry Wiktorio.
Poszła się przebrać, a później do pacjenta, gdzie spotkała profesora.
. - Poszłabyś po wyniki Starzyńskiego do Kingi?
- A co profesor boi się swojej małżonki?
- Nie po prostu mam operacje guza z Adamem na hakach
. - Ale to ja miałam operować pacjenta z 3.
- Proszę wynagrodzenie Cię nie minie.
- No już dobrze pójdę po te wyniki.

10 MIN. PÓŹNIEJ GABINET PATOMORFOLOŻKI.
-Część skarbie - zaczęła patomorfolog myśląc że to Andrzej
- Falkowicz przysłał mnie po wyniki badań na cito tego Starzyńskiego
-jasne.
Nagle przyszedł profesor na co Kinga dopięła swego
- mówiłam zostaw mojego chłopaka
- możesz go zjeść smacznego,O pan profesor. To może odbierz sobie te wyniki.
-widzimy się u mnie w gabinecie za 5min.
Nic nie powiedziała tylko wyszła, gdy zamkneła drzwi usłyszała "TO KONIEC KINGA".
Gdy kinga otworzyła drzwi i wybiegła z pomieszczenia odepchneła wiki tak, że obie były na ziemi.
- ała uważaj Kinga
- to nie podsłuchuj
- ja nie podsłuchiwałam, tylko zamykałam drzwi.
- coś się stało Wiki- wtrącił się Andrzej
-nie oprócz tego, że nie mogę wstać, strasznie boli mnie noga
-poczekaj
- a co ja według ciebie robię?
 
5 MINUT PÓŹNIEJ NA IZBIE
 -Wiki proszę przestań chodzić
- no dobrze, ale ja nie wejdę do hotelu.
- no to siadaj na wózku, do póki nie zdejmą ci gipsu bedziesz u mnie mieszkać-powiedział z uśmiechem
- ale.. no dobrze. Pomoże mi pan profesorze?
- tak ale przejdzmy na "ty" Andrzej
- Wiki
Po pracy w lekarskim jest Kinga i Wiki
- o profesorek się tobą zajmie?!
- uważaj kinga i przestań- Wiki wstała kiedy Falkowicz przyglądał się rozmowie i szarpaninie, aż Kinga uderzyła Wiki
- ej wystarczy Kinga uspokój się Wiki wszystko w pożądku?
- tak pomożesz?- powiedziała wijąc się z bólu.
- chodźmy stąd Wikuś
- ok.

NA PARKINGU
falkowicz chował wózek wiki
- dzień dobry profesorze.- powiedział przemek
- przepraszam panie Przemku, ale spieszymy się z Wiktorią.
- no wiki gorzej trawić nie mogłaś?
- o co ci chodzi Przemo?
- o co? Pomyśl
- o profesora?
- tak!
- ja tu stoje
 - uzależnisz się od niego!
- chodźmy stąd Andrzej, prosze.
- okej

 30 MINUTACH DOM PROFESORA
- jeśli chcesz to...- chciał dokończyć, ale wiki zasneła na kanapie, postanowił ją zanieść na góre. Gdy ją położy usłyszał
- zostań przy mnie- odwrócił się myśląc, że śpi, niestety Wiki nie spała.
 Został przyniej, usiadł na łóżku, a wiki pociągneła go za krawat, żeby położył się i zaczeli się namietnie całować. Zaczeła rozpinać jego koszule, on pomógł jej zdjąć bluzke,gdy ujrzał jej piersi zdjeli reszte ubrań i odpłyneli w kraine rozkoszy i przyjemności.

NASTEPNEGO DNIA, RANKIEM
 Andrzej patrzył już od godziny jak ona cudnie wygląda śpiąc, obudźiła się czuła jego ciepło zauwarzył to
- dzień dobry skarbie.- powiedział patrząc jej w oczy
- dzień dobry andrzej, która godzina?
- Spokojnie 10:09.
- co? Ja od godziny jestem na dyżurze
-powiedziałem spokojnie, załatwiłem nam dzień wolny, a tobie wziąłem chorobowe.
Po chwili Andrzej zaczął ją całować, by wkońcu rozpłnąć się w chwili przyjemności i krainie rozkoszy.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna