sobota, 11 października 2014

                             ,,HISTORIA INNA NIŻ ZWYKLE CZ. 3"

10 MIN. PÓŹNIEJ POKÓJ ADAMA
Po wejściu do pokoju stali nieruchomo patrząc sobie w oczy. Wkońcu Wiki zdobyła się na pierwszy ruch, podchodząc i delikatnie całując jego usta, on nie pozostał jej dłużny, szybko odwzajemnił pocałunek. W tej chwili liczyli się tylko oni i nic poza tym.
MYŚLAMI ADAMA
"Wkońcu powiem jej jak mi na niej zależy. Ona jest niesamowita w łóżku. Z nią nie można się nudzić. Ciekawe o czym teraz myśli"
MYŚLAMI WIKI
"Adam jest cudowny, taki delikatny i czuły. Już przynajmniej wiem co czują jego kochanki na jedną noc. Muszę później porozmawiać z Andrzejem i wyjaśnić z nim wszystko. Ja go nadal kocham. O, nie Adaś proszę nie zchodź niżej....?"
2 GODZ. PÓŹNIEJ
Leżeli zmęczeni i spragnieni. Po jakimś czasie Wiki zobaczyła, że Adam śpi i postanowiła pójść porozmawiać z Andrzejem. Zeszła na dół i zobaczyła Andrzeja pijącego wytrawne wino hiszpańskie. Podeszła do niego i pociągnęła go na górę.
10 SEKUND PÓŹNIEJ. POKÓJ WIKTORII
Po wejściu do pokoju Wiki i Andrzej położyli się na łóżku. Wiktoria chciała z nim wszystko wyjaśnić.
MYŚLAMI WIKI
"Może wyjaśnimy sobie z Andrzejem wszystko i znów będziemy razem? Tak mi go brakuje?!
-Andrzej chciałam z Tobą porozmawiać i spróbować od nowa. W odpowiedzi usłyszałam ciche chrapanie Andrzeja, spojrzałam na niego i zobaczyłam jak słodko śpi. Postanowiłam zdjąć mu bluzkę i przykryć go moją kołdrą. Sama się przebrałam i położyłam się obok Andrzeja. Zapach korzennych perfum spowodował, że zapomniałam o wszystkim i położyłam głowę na jego torsie, uprzednio całując jego usta."

RANEK OKOŁO 9.00
Anrzej otworzył leniwie oczy i rozejrzał się po pokoju, poczuł czyjś dotyk na swojej skórze, spojrzał na swój tors i oniemiał jak zobaczył Wiktorię w swoich objęciach. Energicznie wstał o mało niebudząc przy tym Wiktorii, ale za chwilę złapał się za głowe.
MYŚLAMI FALKOWICZA
"Co ja tu robię? Co ja zrobiłem, nie chciałem jej zkrzywdzić?! Za dużo wczoraj wypiłem, lepiej z tąd wyjdę. Nie chcę jej do niczego zmuszać, muszę Wiki wszystko wytłumaczyć i z kończyć z Kingą."
10 MIN PÓŹNIEJ POKÓJ WIKI
Wiki zaczęła się wiercić na łóżku szukając Andrzeja. Gdy poczuła chłód z jego miejsca szybko zerwała się z łóżka i ubrana usiadła na brzegu łóżka.
MYŚLAMI WIKI
"Gdzie on jest nie sądziłam, że zwieje. No cóż pójdę zrobić śniadanie dla wszystkich i zaparzę kawę. Tylko pójdę obudzić Adama ma dyżur.
W POKOJU ADAMA
-Adam obudź się
-Zimno!!!!!! -Wybacz, ale następnym pomysłem było powiedzenie, że hotel się pali. Masz dyżur za 10 min.
-Dzięki, zrób śniadanie. Gdy zchodziłam na dół usłyszałam fragment rozmowy Andrzeja i Kingi
,,Kinga, ja nie chcę być z osobą, której nie kocham...,, Andrzej przestał mówić kiedy mnie zobaczył w kuchni i natychmiast spuścił głowę. Kinga widząc to zaczęła mówić
- Wiki wiesz jesteśmy małżeństwem i spodziewamy się dziecka.
W tej chwili Andrzej patrzył to na mnie to na Kingę. Po chwili ciszy zdobyłam się na kilka słów.
-Gratuluję wam. Andrzej jak będziesz miał chwilę czasu to porozmawiamy. I tyle mnie widzieli."
MYŚLAMI ANDRZEJA "Ciekawe o co chodzi Wiki? Ciąża dziwne przecież my nie planowaliśmy, a ona nie może mieć dzieci. Pójdę zobaczyć o co chodzi Wikusi.
-Wiki ja.... nie dała mi dokończyć tylko mnie pocałowała i podziękowała. Prosiła o drugą szanse. Oboje byliśmy za tym."

                                            ,,HISTORIA INNA NIŻ ZWYKLE CZ.2"
Po romantycznym poranku przyszła pora pójścia na dyżur. Andrzej wstał leniwie patrząc na swoją śpiącą towarzyszkę, postanowił, że da jej jeszcze trochę pospać. Poszedł się ubrać.
10MINUT PÓŹNIEJ
 poszedł do kuchni zrobić swojej ukochanej śniadanie i zaparzyć kawę.
Obudził ją zapach świerzo parzonej kawy,gdy wstawała spostrzegła, że na krześle leży mała paczka z napisem: "Skarbie załóż to na siebie jak wstaniesz. A" . Szybko rozpakowała prezent. To co było w tym pudełeczku wywołało uśmiech na jej ustach.
Po skończeniu śniadania i porzenia kawy usłuszał kroki schodzącej Consalidy. Jego oczom ukazała się Wiktoria w białym jaśminiowym szlafroku, który siengał jej ledwie za uda. Andrzej patrząc na Wiki zaczął jak może skończyć się wieczór, jego rozmyślania przerwał dzwoniący telefon Consalidy.
-Słucham?-spytała odbierając telefon
-.....
-Agata spokojnie, powiedz co się stało!- uspokajała lekarkę przyjaciółka
-........
-Agatko ale jak to się stało?- spytała trochę zdenerwowana Consalida
-.....
-Dobra zaraz z Andrzejem przyjedziemy do szpitala. Agata masz się dowiedzieć jak to się stało. Za 15 min. będziemy.
Wiki zakończyła rozmową i poszła powiedzieć Andrzejowi co wie.
- Andrzej, twój brat miał wypadek. Jest w szpitalu- nie wytrzymała i rozpłakała się na dobre, Andrzej nie zastanawiając się długo przygarnął Rudą do siebie.
20 MIN. PÓŹNIEJ SZPITALNY HOL
-Agatko co z nim?
-Jego stan jest ciężki, czekają na bloku.
-Ok wczoraj mi zdjeli gips i wracam do operacji.
6 GODZIN PÓŹNIEJ
Myła się po operacji, nie chciała widzieć Niny, która spowodowała ryzyko śmierci Adama, ale naszczęście uratowała go i został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. Po wyjściu z bloku poszła powiedzieć wszystko Andrzejowi. Do gabinetu weszła bez pukania, ale staneła w pół kroku, gdy zobaczyła Andrzeja z Kingą uprawiających sex poczuła jak jej serce pękło na miliardy małych kawaleczków. Wybiegła z gabinetu. Andrzej gdy tylko zrozumiał co się stało ubrał się pośpiesznie i wybiegł z gabinetu, żeby znaleźć Wiki i jej wszystko wyjaśnić. Znalazł ją po 30 minutach siedziała na ławce i płakała.
MYŚLAMI WIKI
"Jak on mógł tak się mną zabawić, ale ja byłam naiwna dlaczego ja ciągle spotykam takich dupków. Najpierw Przemo, później Janusz i Tomasz, a nakońcu Adam i Falkowicz. Choć z Adamem było mi dobrze."
MYŚLAMI FALKOWICZA
"Co ja najlepszego zrobiłem, co mnie podkusiło by kochać się z Kingą, to z Wiki było mi dobrze, a teraz wszystko spieprzyłem. Muszę ją przeprosić."
Poczuła czyjąś rękę na swoim ramieniu. Rozpoznała ten dotyk i szybko poszła do sali, w której był Adam. Właśnie przechodził obok sali swojego brata, postanowił wejść. Kiedy wchodził na salę, zauważył uśmiechniętą Wiktorię rozmawiającą z Adamem. Wyszedł niezauważony z jego sali.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Adam urządzał impreze urodzinową dla Wiktorii, chciał poprawić jej humor. Widział jej smutek, chciał pomóci wpadł na pomysł, żeby zaprosić na impreze Andrzeja
MYŚLAMI ADAMA
"Ciekawe czy poprawię humor naszej Wikusi. Może ucieszy się jak zaproszę Andrzeja. Tylko gdzie ja mam ten telefon?! O już znalazłem.
- Hej Andrzej......"

MYŚLAMI FALKOWICZA
"Zdziwił mnie telefon od Adama, ja plus impreza Adama? Może jednak warto pójść? Może uda mi się porozmawiać z Wiki wkońcu to są jej urodziny, a ja nie mam innych planów. Dzwonek do drzwi?! Kto to może być? O nieeee tylko nie ona.
- Kinga ja wychodzę nie mam dla Ciebie czasu......."

WIECZÓR POCZĄTEK IMPREZY
Wiki bawi się świetnie, już zapomniała o swoich problemach. Wszyscy usłyszeli dzwonek do drzwi, a potem Andrzeja z Kingą. Magia przyjęcia dla Wiktorii się skończyła nie myśląc dużo wybiegła z hotelu i usiadła na ławce.
MYŚLAMI ADAM
"To nie tak miało być, ciekawe co się stało Wiktorii. Pójdę poszukać Wikusi. Siedzi przed hotelem, czy ona płacze? Żałuję, że zaprosiłem Andrzeja"
MYŚLAMI WIKI
"Skąd on tu się wziął, kto go zaprosił. Ten dotyk jest czuły, nie to nie może być Andrzej. Ufff, to tylko Adam, widać, że niechciał mnie przestraszyć. Teraz wiem, że to on zaprosił Falkowicza. Muszę mu powiedzieć czemu wyszłam.
-Adam, przepraszam......"

MYŚLAMI ANDRZEJA
"Wiedziałem, że tak będzie jak przyprowadzę swoją żonkę. Czemu jej uległem? Nienawidzę siebie!!!!!!"
MYŚLAMI ADAMA
"Teraz już wiem czemu wyszła po co ja go zaprosiłem, przecież widziałem jak się bawiła, była taka radosna. Ja to spieprzyłem bezpowrotnie. Ona jest puękna zasługuje na prawdziwą miłość. Może uda mi się ją zdobyć? Muszę spróbować. Po iskierkach w jej oczach uznaję, że nie jestem jej obojętny. Zimno się zrobiło powoli wracamy objęci do hotelu. Ona nie patrzy na Andrzeja, a jedynie idzie patrząc się na mnie. No muszę mu przyłożyć, żeby mieł poczucie winy. Nie wierzę to ona mnie powstrzymała”.

sobota, 14 czerwca 2014

Hej jestem manuela i postanowiłam dodawac tu moje opowiadania. Liczę na to, iż będziecie je komentowac. Poniżej macie pierwszą częśc. Życze wam miłego czytania.

Pozdrawiam Manuela



Historia inna niż zwykle cz.1”



Następnego ranka Wiki wyszła o 8:17 od 5min.
powinna być na dyżurze, gdy była przed szpitalem
zwolniła by złapać powietrze. Na nieszczęście
na parking podjechało białe BMW, a z niego
wyszedł nienagannie ubrany profesor.
- dzień dobry profesorze-zagaiła rozmowę Wiki
-dzień dobry Wiktorio.
Poszła się przebrać, a później do pacjenta, gdzie spotkała profesora.
. - Poszłabyś po wyniki Starzyńskiego do Kingi?
- A co profesor boi się swojej małżonki?
- Nie po prostu mam operacje guza z Adamem na hakach
. - Ale to ja miałam operować pacjenta z 3.
- Proszę wynagrodzenie Cię nie minie.
- No już dobrze pójdę po te wyniki.

10 MIN. PÓŹNIEJ GABINET PATOMORFOLOŻKI.
-Część skarbie - zaczęła patomorfolog myśląc że to Andrzej
- Falkowicz przysłał mnie po wyniki badań na cito tego Starzyńskiego
-jasne.
Nagle przyszedł profesor na co Kinga dopięła swego
- mówiłam zostaw mojego chłopaka
- możesz go zjeść smacznego,O pan profesor. To może odbierz sobie te wyniki.
-widzimy się u mnie w gabinecie za 5min.
Nic nie powiedziała tylko wyszła, gdy zamkneła drzwi usłyszała "TO KONIEC KINGA".
Gdy kinga otworzyła drzwi i wybiegła z pomieszczenia odepchneła wiki tak, że obie były na ziemi.
- ała uważaj Kinga
- to nie podsłuchuj
- ja nie podsłuchiwałam, tylko zamykałam drzwi.
- coś się stało Wiki- wtrącił się Andrzej
-nie oprócz tego, że nie mogę wstać, strasznie boli mnie noga
-poczekaj
- a co ja według ciebie robię?
 
5 MINUT PÓŹNIEJ NA IZBIE
 -Wiki proszę przestań chodzić
- no dobrze, ale ja nie wejdę do hotelu.
- no to siadaj na wózku, do póki nie zdejmą ci gipsu bedziesz u mnie mieszkać-powiedział z uśmiechem
- ale.. no dobrze. Pomoże mi pan profesorze?
- tak ale przejdzmy na "ty" Andrzej
- Wiki
Po pracy w lekarskim jest Kinga i Wiki
- o profesorek się tobą zajmie?!
- uważaj kinga i przestań- Wiki wstała kiedy Falkowicz przyglądał się rozmowie i szarpaninie, aż Kinga uderzyła Wiki
- ej wystarczy Kinga uspokój się Wiki wszystko w pożądku?
- tak pomożesz?- powiedziała wijąc się z bólu.
- chodźmy stąd Wikuś
- ok.

NA PARKINGU
falkowicz chował wózek wiki
- dzień dobry profesorze.- powiedział przemek
- przepraszam panie Przemku, ale spieszymy się z Wiktorią.
- no wiki gorzej trawić nie mogłaś?
- o co ci chodzi Przemo?
- o co? Pomyśl
- o profesora?
- tak!
- ja tu stoje
 - uzależnisz się od niego!
- chodźmy stąd Andrzej, prosze.
- okej

 30 MINUTACH DOM PROFESORA
- jeśli chcesz to...- chciał dokończyć, ale wiki zasneła na kanapie, postanowił ją zanieść na góre. Gdy ją położy usłyszał
- zostań przy mnie- odwrócił się myśląc, że śpi, niestety Wiki nie spała.
 Został przyniej, usiadł na łóżku, a wiki pociągneła go za krawat, żeby położył się i zaczeli się namietnie całować. Zaczeła rozpinać jego koszule, on pomógł jej zdjąć bluzke,gdy ujrzał jej piersi zdjeli reszte ubrań i odpłyneli w kraine rozkoszy i przyjemności.

NASTEPNEGO DNIA, RANKIEM
 Andrzej patrzył już od godziny jak ona cudnie wygląda śpiąc, obudźiła się czuła jego ciepło zauwarzył to
- dzień dobry skarbie.- powiedział patrząc jej w oczy
- dzień dobry andrzej, która godzina?
- Spokojnie 10:09.
- co? Ja od godziny jestem na dyżurze
-powiedziałem spokojnie, załatwiłem nam dzień wolny, a tobie wziąłem chorobowe.
Po chwili Andrzej zaczął ją całować, by wkońcu rozpłnąć się w chwili przyjemności i krainie rozkoszy.